Sytuacja na rynku Venture Capital i zakładanie startupów w Polsce: najważniejsze aspekty prawne

Od początku tego roku do polskich start-upów trafiło w sumie ponad 2,5 mld PLN. Według PFR, do przekroczenia rekordowej wartości finansowania z 2021 roku brakuje jeszcze 1,1 mld PLN. Czy przeznaczonych inwestycji wystarczy, by motywować founderów? Co warto pamiętać otwierając startup w Polsce i jakich błędów nie popełnić? Na spotkaniu dla startupów, organizowanym przez Polish - Ukrainian Startup Bridge, rozmawiamy z prawnikiem Venture Capital w kancelarii Dentons, adwokatem Bartoszem Juszczakiem.

Jak wygląda sytuacja rynkowa startupów technologicznych w Polsce?


Mimo trudnej sytuacji gospodarczej na całym świecie i widma recesji wierzę, że Polski rynek inwestycji Venture Capital (VC) może odczuć kryzys w stosunkowo najmniejszym stopniu. Spodziewam się, że presja zamknięcia inwestycji przesunie bardziej na startupy i mogą one spotkać się z niższymi wycenami na rynku, ale mam nadzieję, że każdy obiecujący startup będzie w stanie znaleźć fundusze na dalszy rozwój. 

Inwestycje na rynku VC są z założenia inwestycjami wysokiego ryzyka, więc mimo gorszej sytuacji ekonomicznej, nadal będą one obecne. Mój optymizm wynika również z tego, że Polski rynek VC dalej będzie stymulowany środkami publicznymi. 

Na przełomie 2022 i 2023 roku zapowiedziano kolejną edycję programów zarządzanych przez PFR Ventures, w których 1,9 mld zł ma trafić do około 50 funduszy Venture Capital, a następnie – po uzyskaniu dodatkowych funduszy prywatnych – do około 500 startupów. Również Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zapowiedziało kontynuację programu BRIdge Alfa, tym razem pod nazwą BRIdgeUp.

O czym warto pamiętać otwierając startup w Polsce i jakie formy działalności są dostępne dla polskich i zagranicznych founderów ?


Na początku warto zastanowić się nad przyszłymi potrzebami biznesu i jego potencjałem do skalowalności. Odpowiedzi między innymi na te pytania powinny pomóc w wyborze formy do prowadzenia działalności gospodarczej. 

Im szybciej klaruje się wizja startupu, tym wcześniej powinno ubrać się go w ramy prawne.

W Polsce przedsiębiorcy mogą prowadzić biznes w formie jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG), w formie spółek osobowych oraz kapitałowych. Obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Stanów Zjednoczonych Ameryki i Konfederacji Szwajcarskiej mogą prowadzić działalność na takich samych zasadach jak obywatele Polski.

Obywatele innych państw mogą założyć w Polsce JDG lub dowolną spółkę handlową, jeżeli mają tytuł pobytowy, który do tego uprawnia (tj. m.in. zezwolenie na pobyt stały, zezwolenie na pobyt czasowy dla osoby pozostającej w związku małżeńskim z obywatelem polskim zamieszkałym w Polsce, zezwolenie na pobyt czasowy udzielone w związku z kształceniem się na studiach, status uchodźcy). Warto wspomnieć, że marcowa specustawa wprowadziła kilka istotnych ułatwień dla obywateli Ukrainy – m.in. mogą oni wykonywać działalność gospodarczą na takich samych zasadach jak Polacy nawet bez statusu uchodźcy – wystarczy uzyskanie numeru PESEL.

Wracając do form prowadzenia działalności - JDG oraz spółki osobowe nie są optymalnym wyborem, ze względu na ryzyko osobistej odpowiedzialności i trudność w pozyskaniu finansowania VC. Spośród spółek kapitałowych przedsiębiorcy mają do wyboru spółką z o.o., spółką akcyjną i prostą spółkę akcyjną. 

Spółka z o.o. cieszy się zdecydowanie największą popularnością, ze względu na stosunkową łatwość utworzenia i niskie koszty z tym związane. Utworzenie spółki akcyjnej jest bardziej skomplikowane i kosztowne, ale warto ją rozważyć jeśli w przyszłości spółka chciałaby pozyskiwać kapitał na giełdzie, NewConnect lub w formie crowdfundingu.

Od lipca 2021 roku dostępna jest również prosta spółka akcyjna, która miała być odpowiedzią na potrzeby startupów. Na razie jej popularność jest znikoma, a na rynku traktowana jest dość egzotycznie. Wprowadzenie tej formy prawnej wydaje się spóźnione, ponieważ rynek VC zdążył już wypracować mechanizmy osiągające podobne cele w ramach dobrze znanych spółki z o.o. i spółki akcyjnej. Niemniej od przyszłego roku coraz więcej  przedsiębiorców może zdecydować się na tą formę prawną - szczególnie, że wobec ostatnich zmian prawnych od 10 listopada 2023 r. zakazane będzie składanie nieoznaczonemu adresatowi oferty nabycia lub objęcia udziałów w spółce z o.o. oraz promowanie takiej oferty. To zaś ograniczy możliwości zbierania kapitału w formie crowdfundingu dla spółek akcyjnych.

Co zachęca do prowadzenia startupu technologicznego w Polsce?


Oprócz wspomnianych już środków publicznych zasilających polski rynek VC, warto zwrócić na zasady opodatkowania dostępne dla biznesów technologicznych. Polskę ciężko uznać za raj podatkowy, ale sektor IT wypada w tym zakresie naprawdę dobrze. Do ulg podatkowych, z których najczęściej korzystają przedsiębiorcy z branży IT, należą szczególności: 50% kosztów uzyskania przychodów, preferencyjna, 5-procentowa stawkę podatku dochodowego IP Box oraz ulga na działalność badawczo-rozwojową (ulga B+R), którą dzięki zmianom wprowadzonym przez Polski Ład, można łączyć z ulgą IP Box.

W uproszczeniu, ulga „50% koszty” pozwala pracownikom z elementem twórczym na zmniejszenie podstawy opodatkowania poprzez stosowanie podwyższonych kosztów uzyskania przychodów do wynagrodzenia otrzymanego z tytułu honorarium autorskiego.

IP Box pozwala z kolei na opodatkowanie dochodów uzyskanych z komercjalizacji kwalifikowanych praw własności intelektualnej preferencyjną stawką podatkową w wysokości 5%.

Ulga B+R polega na możliwości odliczenia od podstawy opodatkowania niektórych, kwalifikowanych kosztów uzyskania przychodu. Należą do nich m.in. koszty wynagrodzenia ze stosunku pracy, w części, w jakiej zostały przeznaczone na działalność badawczo-rozwojową.

Co istotne, korzystanie z tych ulg nie wymaga wprowadzenia żadnej optymalizacji podatkowej – są to rozwiązania powszechnie dostępne dla kwalifikujących się przedsiębiorców. 

Jakie są największe błędy, które popełniają founderzy podczas zakładania startupów?


Przy formalizowaniu startupu, zwykle jeden bądź kilku założycieli obejmuje funkcje członków zarządu. Warto pamiętać, że tą funkcją stoi szereg ustawowych obowiązków. Bez względu na wykształcenie i doświadczenie, działania osób zasiadających w zarządzie ocenia się przez podwyższony pryzmat staranności wynikający z zawodowego charakteru ich działalności – w uproszczeniu, wymaga się od nich profesjonalizmu w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Często founderzy nie zdają sobie z tego sprawy i popełniają błędy korporacyjno-prawne, których można stosunkowo łatwo uniknąć. Dlatego każdemu founderowi radzę poświęcić chwilę na zaznajomienie się z przepisami, które regulują jego funkcję zajmowaną w spółce.

Drugim częstym błędem jest brak skonsolidowania wszystkich elementów składających się na startup w jednej formie prawnej. Widać to na płaszczyźnie operacyjnej i w aktywach przedsiębiorstwa. Founderzy powinni zadbać o to, aby wszystkie działania startupu były podejmowane z ramienia łączącej ich spółki. Ponadto istotne jest wniesienie wszystkich aktywów startupu pod parasol spółki. Kluczowe w tym kontekście jest prawidłowe przeniesienie praw własności przemysłowej wytworzonych przez founderów i pracowników właśnie na spółkę - m.in. te aspekty są przedmiotem badania przez przyszłym inwestorów.


Z prawnego punktu widzenia, co powinien wiedzieć zespół sprzedając startup większemu graczowi?


Rozmowy z potencjalnym inwestorem chcącym kupić startup zaczynają się zwykle od opracowania dokumentu zwanego term sheet’em – określa on warunki brzegowe przyszłej transakcji. Warto podejść do tego dokumentu z chłodną głową i zawrzeć w nim wszystkie kluczowe kwestie, które w przeszłości mogą być kością niezgody. Zbyt pośpieszne zawarcie term sheet’u może znacznie pogorszyć sytuację negocjacyjną sprzedających na etapie tworzenia dokumentacji transakcyjnej.

Ponadto warto pamiętać, że sprzedaż startupu często nie oznacza pożegnania się z nim. Jeśli ciągłość funkcjonowania biznesu jest istotnie uzależniona od jej założycieli (a w spółkach technologicznych jest to częsty przypadek, ze względu na specjalistyczną wiedzę lub dogłębną znajomość produktu) to nabywca będzie oczekiwał przywiązania ich przez jakiś czas po sprzedaży. Może zabezpieczyć to różnymi metodami prawnymi, używając metody kija – np. przez obwarowanie odejścia karami, metody marchewki – np.  poprzez zaoferowanie dodatkowego wynagrodzenia w przypadku osiągnięcia określonych celów przez spółkę w przyszłości, albo połączenia obu metod.  

Founderzy muszą wreszcie liczyć się także z tym, że w przypadku sprzedaży startupu, to od nich oczekuje się wzięcia na siebie odpowiedzialności za aspekty operacyjne spółki. W zależności od etapu sprzedaży, znaczny procent udziałów może należeć już do inwestorów (np. jeśli startup jest po rundzie B, założyciele mogą nie mieć nawet pakietu kontrolnego w spółce). Jednakże, ze względu na to, że zaangażowanie funduszy i aniołów biznesu ma charakter inwestycyjny, nie są oni skłonni do przyjęcia odpowiedzialności, za sprzedawany biznes (kluczowy jest dla nich tzw. clean exit). Dlatego, już na wczesnym etapie rozmów o exicie, istotne jest wewnętrzne uzgodnienie  zasad rozłożenia ryzyka pomiędzy wszystkimi wspólnikami startupu, jako sprzedającym.



Avatar

Redakcja DOU

Ta strona używa plików cookie, aby zapewnić Ci lepsze wrażenia podczas przeglądania.

Dowiedz się więcej o tym, jak używamy plików cookie i jak zmienić preferencje dotyczące plików cookie w naszej Polityka plików cookie.

Zaakceptuj i kontynuuj